sobota, 17 grudnia 2016

Stay or risk?




Mam wrażenie, że na zawsze zostanę w tym układzie w jakim jestem teraz.
Czyli: Chłopak, zero przyjaciół, rodzina i praca.
Po skończeniu studiów zapewne założenie własnej rodziny..

Nie śpieszy mi się. Chcę się jeszcze nacieszyć własnym życiem, a nie poświęcać go dla kogoś innego. Chcę się jeszcze poczuć wolna, bez zobowiązań. Poznać jakiś ludzi, nawiązać znajomości.
Ale teraz widzę, że to nie realne w najbliższej przyszłości. To takie dołujące i smutne.
Nie chcę się obudzić za 15 lat i zapytać samej siebie co zrobiłam. Dlaczego nie powiedziałam: koniec. Dlaczego nie zaryzykowałam. Mam dużo do stracenia, to wiem, ale bardziej mnie kręci/ przekonuje spróbowania życia samej. Niezależnej od nikogo i niepatrzenia czy drugiej osobie też jest dobrze.
Chyba mnie zmęczyło pilnowanie życia, sytuacji, wszystkiego dla dwóch osób.
Chciałabym pożyć choć odrobię jak jakaś "normalna" osoba. Cieszyć się każdą chwilą, nie patrzeć w przyszłość. Nie patrzeć, nie szukać, nie martwić się o to czy ktoś chciałby mnie znać, porozmawiać ze mną. Być w pełni sobą. Nie szukać niczego na siłę.
 Po prostu żyć i trwać tak wiecznie.