sobota, 24 września 2016

Melancholijna chwila, która się zbliża



Cieszą mnie te ostatnie dni słońca. Ostatni dni, kiedy słońce stara się przebić przez chmury. Walczy o to by mi choć trochę ułatwić, polepszyć poranek, a także resztę dnia. Walczy o to bym jeszcze napełniła się promieniami. Nieustannie próbuje pozostać ze mną, trwać przy mnie wtedy, gdy leżę sobie na leżaku i patrzę na niego. Chociaż trudno mi, że lato się kończy i ciepłe dni zarazem cieszę się, że będę mogła zaszyć się w swoim pokoju. W łóżku, z książką, herbatą z miodem i oczywiście z misiem, który od 2 lat jest ciągle przy mnie. Nastanie wtedy głęboka melancholijna chwila w której uwielbiam się poddać. Poddaje się jej tylko dlatego, że tej chwili nie jest w stanie nikt mi zabrać i jest tylko moja i tylko dla mnie.

Walczmy tak jak te słońce o lepszy dzień. O lepsze jutro. O lepsze całe życie.

poniedziałek, 19 września 2016

Love your life and people, because you don't know when that's all disappear


W czasie ostatnich kilku dni zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo mocno kocham swojego chłopaka. Nie tylko dlatego, że po prostu jest, ale dlatego, że pomimo wszystko jest przy mnie.
Ile jest takich sytuacji, że kogoś przerasta bycie z kimś? Przerasta go to, że się ktoś o niego troszczy i martwi za każdym razem jak wróci później niż mówił.
Trzeba nauczyć się doceniać najbliższe nam osoby, które pomimo wszystko są przy Nas. Byli wcześniej i dalej będą.
Za każdym razem martwię się czy aby na pewno zasługuję na kogoś by przy mnie trwał. Bym miała z kim dzielić radosne chwile, jak i te smutne. Jestem osobą, która nie cierpi rozmawiać z kimkolwiek o trudnych chwilach. Wolę to zatrzymać dla siebie samej. Dusić to w sobie. Muszę sobie sama z tym poradzić. Jak ja nie dam rady to kto? Każdy z Nas ma swoje życie, swoje problemy, swoje gorsze chwile. Po co komuś dokładać jeszcze swoje.
I właśnie w takich chwilach gdy nie chcę się niczym "dzielić", znajdzie się taka osoba, która ochoczo chce ze mnie wszystko wyciągnąć. Cierpliwie czeka aż sama zacznę mówić, ale nie daje za wygraną. Przypomina o sobie, że chce wtargnąć do mojego życia. Chce być jej częścią pomimo wszystko i nie boi się zawalczyć. Wieczorami przytula na dobranoc, całując w czoło by koszmary odeszły w siną dal. Tuli do siebie dopóki, dopóty nie zasnę. Rano budzi przytulasem i całusem. Takie drobne rzeczy, a dla mnie najważniejsze. Najważniejsze dlatego, że przez to widać jak bardzo mu na mnie zależy i jak się o mnie troszczy.

Dziękuje mu za każdą chwilę spędzoną razem. Za każdy pocałunek, za każde przytulenie.
Dziękuję za to, że jesteś. 



czwartek, 8 września 2016

Dziękuję sobie, że jestem sama dla siebie




"Gdy samotność ma nad tobą przewagę, daj jej prowadzić. Być może kiedyś jej podziękujesz za to, że w trudnych chwilach nie zostawiła Cię."

Znowu wraca do mnie te uczucie samotności. Znowu czuję się tak jakbym wszystko traciła, a przecież kilka dni temu tak dobrze się czułam. Niezależnie od pory dnia, godziny czuję się pusta. Dosłownie pusta. Jak by to co mnie wypełniało odeszło raz na zawsze. Tylko nie wiem co mnie opuściło. To chyba dlatego, że próbuje zostawić swoją przeszłość za sobą i do niej nie wracać. Jestem bardzo ciekawa czy kiedykolwiek uda mi się to. Jak na razie ona ciągle do mnie wraca w najmniej odpowiednim momencie. Wracając ciągle do tego samego miejsca sprzed lat widzę jakie różnice się pojawiły. Mało znaczące ale są. Może wracając ciągle do tego samo, przeszłość chce mi przekazać, że jednak stara się mi pomóc na swój własny sposób?
Zbyt dużo lat i razy walczyłam sama ze sobą. Pragnę zrobić coś dla siebie. Mam plan ale boję się go zrealizować. Nie dlatego co sobie inni pomyślą, tylko co ja sama o tym sądzę. Moja wewnętrzna samotność zbyt często nade mną panuje, ale co ja bym bez niej zrobiła? Wtedy nawet nie miałabym nikogo, nawet siebie.
Zbyt dobrze mi z moją samotnością, dosłownie samotnością. Tylko przy niej czuję się bezpiecznie. Tak mi najlepiej i chyba z nią pozostanę na zawsze..

piątek, 2 września 2016

Gdy ciemność pochłania



Czuję się ostatnio trochę lepiej. Czuję, że nareszcie znalazłam swoje miejsce. Gdziekolwiek ono jest. Dziwnie to brzmi, wiem, ale tak jest. Myślę, że znalazłam to miejsce w którym chcę się na chwilę zatrzymać. Usiąść na ławce patrząc jak inni biegną za swoimi cieniami próbując dogonić.
Odkąd pamiętam nigdy nie próbowałam dogonić swoich cieni, a nawet próbować być na równi z nimi. Zawsze byłam o krok za nimi. Chciałam od nich uciec. Najdalej jak to możliwe. Chcąc czy nie chcąc one dogoniły mnie. Walcząc z nimi straciłam bardzo dużo czasu, energii i chęci na dalsze życie.
Przez ten rok od kiedy wyjechałam z rodzinnej wsi nie uciekam przed swoimi cieniami, nie próbuje ich dogonić, być na równi z nimi. Stawiam im czoło. Patrzę w oczy i walczę. Walczę o siebie, o lepsze życie. Walczę o to by nareszcie żyć tak jak chcę. Walczę by raz na zawsze zamknąć za sobą pewne drzwi i zniszczyć złe cienie.